Przejdź do głównej zawartości

Posty

Polecane

Niebo listopada...

Niebo listopada, to już nie to niebo, do którego zbliżam usta, by się go napić. Jest coraz dalsze, a tylko obłoki zniżają się coraz niżej i niżej liżąc drzewom bezlistne już korony. Wszystko tężeje i wszelki ruch ustaje, tylko wody stawu gna wiatr, by rozbiły się o brzeg. Tylko mgły przesłaniają słońce. Nadchodzi ciemność. Bo słońce musi umrzeć, by znów się narodzić. Zupełnie jak człowiek, który umiera po to, by podnieść się i powoli, mozolnie iść przed siebie dalej i znów. Ile razy umieramy? Nie wiem, każdemu dana jest jego własna śmierć, jego własne przedśmierci, z których otrząsa się, jak pies, którego zmoczył deszcz. Ale nie o tym chciałem Ci opowiedzieć. Bo przecież Ty czujesz świat inaczej. Widzisz świat w ludziach, w ich zapętleniu, w ich mowie i śmiechu. A ja patrzę na trawę i wiem, że ona oddycha. Patrzę na gałąź i wiem, że płyną w niej soki. Patrzę na niebo i wiem, że nadchodzi ciemność. Ten mój świat jest obok. Zaledwie i wciąż. Tyle wystarczy mi, by szeptać. A Tobie, il…

Najnowsze posty

Mów, nikt nie usłyszy...

Popołudnia

Bukowe wzgórze...