Przejdź do głównej zawartości

Posty

Polecane

Światło nieprzytomne...

Miała być modlitwa, a przecież nie jest nią moje ranne mamrotanie. Powinienem uczciwie i na kolanach schylić głowę, zamiast stać w trawie naprzeciw wschodu słońca i wdychać zimne powietrze pachnące rosą. Myślisz, że Ten, który przygląda mi się przez całe życie, będzie miał mi za złe te chwile zapomnienia? Dorzuci kolejne ziarnko do worka z napisem „Winien”? Nie wiem, ale może Ty wiesz, wszak zawsze lepiej oceniać innych niż siebie i łatwiej odnajdywać winę niż zasługi. Spokojnie, przywykłem, więc teraz bez żalu mogę dotykać liści dzikich słoneczników dziwiąc się ich szorstkości i patrzyć, jak podnoszą ciężkie od rosy głowy w stronę światłości. I w takich chwilach mam ochotę chłonąć światło, każdy promień i iskrę rzuconą przez krople i zostać wchłoniętym przez czas, zanim dzień nie obudzi się na dobre i nie zawoła mnie głodem albo głosami ludzi. A potem spojrzeć w Twoje oczy, byś zobaczyła iskry tańczące we mnie, jak żar z ogniska, do którego nieznany demon dorzuca wciąż drewna. Co myś…

Najnowsze posty

Za dużo...

Krople Eurydyki...

Zabobon...